Certyfikat Six Sigma tanio sprzedam! (reedycja)

certyfikat Six Sigma

Właśnie natknąłem się na swój tekst napisany równo 6 lat temu… W moim odczuciu wciąż aktualny. Zastanawiam się nie raz, jak to potoczy się dalej.

20.01.2011

Do napisania tego tekstu, skłoniła mnie niedawna wypowiedź jednego z naszych potencjalnych klientów: „U konkurencji nam się bardziej opłaca, bo szkolenie tylko 15 dni, no i certyfikat już po pierwszym projekcie.” Powtarzamy to wielokrotnie, ale widać wciąż mało: Tak, certyfikat Black Belt może wydać dziś absolutnie każdy. Tak jest i najpewniej tak już pozostanie – nie ma dzisiaj na świecie jednego, spójnego systemu certyfikacji Black Belt. Nie ma jednostek akredytujących, które weryfikowałyby instytucje przyznające te certyfikaty według jakiegoś spójnego standardu. Nie ma oczywiście, jednej (jedynie słusznej) koncepcji, która określałaby jednoznacznie kompetencje Black Belta. I co za tym idzie, nie ma czegoś takiego jak Uniwersalny Certyfikat Black Belt, który dokładnie określa pewien „encyklopedyczny”, wszędzie taki sam, zakres kompetencji (konkretna wiedza, doświadczenie, umiejętności, postawy i zachowania). Waga i znaczenie certyfikatu Six Sigma Black Belt, wynika dziś wyłącznie z 3 elementów:

  1. Rangi instytucji, która ten certyfikat nadała
  2. Zakresu czasowego i merytorycznego programu szkoleniowego będącego fundamentem certyfikacji
  3. Poziomu wymagań stawianych w procesie certyfikacji

Różnice w powyższych punktach u różnych dostawców są diametralne. Zwłaszcza kiedy mowa o zakresie oraz wymaganiach certyfikacyjnych. W Akademii Białego Kruka, program szkoleniowy jest długi i wymagający, a poprzeczka w procesie certyfikacji postawiona jest bardzo wysoko. Nie dajemy wielu certyfikatów i dobrze nam z tym. Staramy się natomiast wykonywać swoją pracę tak, aby w momencie wręczenia tego dokumentu, stawał się on dla posiadacza zbędny (można ewentualnie pokazać go rodzinie). Dzieje się tak wtedy, gdy zdobyte kompetencje nie wymagają już żadnego papierowego potwierdzenia… Podsumowując, ta ostatnia opinia Klienta skłania do tego, abyśmy zamiast certyfikatu Six Sigma Black Belt, zaczęli wydawać Certyfikat Białego Kruka. Dlaczego? Bo wygląda na to, że rynkowa walka nieco zdewaluowała pojęcie „Six Sigma Black Belt”… A nam brakuje czasu na tłumaczenie różnic.”


No cóż, certyfikatu Białego Kruka oczywiście nie wydajemy 😉 ale sytuacja pozostaje nadal aktualna. I szczerze mówiąc – myślę, że to dobrze. Jedną z kluczowych przewag programu Six Sigma jest fakt, że nie udało się go nikomu do tej pory zamknąć w sztywne ramy. Miało by to pewnie swoje zalety, ale też rozliczne (moim zdaniem przeważające) wady. Od czasu napisania tego tekstu, miałem też niejednokrotnie rozmawiać na ten temat z osobami ze środowiska Project Management, gdzie sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej (PMI, IPMA, mocne instytucje akredytujące, spójny system certyfikacji, jednolite wymagania). Zastanawiając się jednak nad pytaniem – jak przekłada się to na powtarzalność kompetencji u kształconych liderów… coż. Zdaniem wielu osób – nijak. Obawiam się, że dość podobnie jest w środowisku Coachingu (które starają się porządkować organizacje takie jak ICF, ICC czy Izba Coachingu w Polsce). Pozostaje mieć nadzieję, że jednak zdrowy rozsądek i wolny rynek będą same dokonywały naturalnej selekcji. Czy tak jednak będzie? I czy tak jest rzeczywiście najlepiej? Nie wiem.

 

[sgmb id=”1″]