Push czy pull?

system push i pull

Push czy pull, czyli pchanie kontra ssanie. W szczupłym wytwarzaniu przewaga pull nad push jest oczywista i nie wymaga komentarza. Jednak nie o przepływie w toku produkcji chciałbym napisać, tylko o przepływie wiedzy, a ściślej – przepływie pewnego rodzaju know-how.

Do napisania tych kilku akapitów zainspirował mnie ostatnio jeden z naszych klientów. Otóż klient ten postanowił zaangażować w swój autorski program doskonalenia (dziś niemal każda duża firma produkcyjna ma swój „unikalny” Cośtamcośtam Manufacturing System), kluczowych dostawców pierwszego rzędu. Idea w zasadzie słuszna, a sama praktyka – często stosowana. Skoro mamy system, który pozwala uzyskiwać lepsze wyniki, na lepszych procesach, być bardziej efektywnym i skutecznym – dlaczego nie rozciągnąć jego działania również i na dostawców? Będziemy mieli wówczas „na wejściu” wyższą jakość, lepszą terminowość i oczywiście – niższe ceny. Tyle o idei. A praktyka? Odzierając z poprawności politycznej wygląda mniej więcej tak:

Kient: — kochany dostawco, możesz zacząć być szczęśliwy — wiemy jak Ci pomóc i jak zatroszczyć się o Twoje procesy. I co więcej – wszystko zostało już wymyślone, już zostało zaprojektowane i przetestowane. Musicie tylko się tego nauczyć i zacząć używać. Proszę, oto zestaw narzędzi, które znajdą zastosowanie w Waszych procesach, oto harmonogram szkoleń, a tutaj najważniejsze — system raportowania i oceny. Ach, i jeszcze faktura. Ale nie martwcie się, my Wam pomożemy. Przyjedziemy do Was za miesiąc i zrobimy Wam audyt. Wiecie przecież, że nie ma nic cenniejszego niż bezstronna opinia Waszego najlepszego klienta…

Niezależnie, czy mamy do czynienia z przepychaniem w dół (często w ramach korporacji) programu Six Sigma, programu Lean czy jakiegoś innego Cośtamcośtam Manufacturing System, efekty są w moim odczuciu zawsze podobne. Dostawcy są uszczęśliwiani na siłę, rozwiązaniami, których wcale nie chcą i nie potrzebują. Wraz z przekazaniem systemu, oczekuje się od nich udowadniania jego używania i pokazywania efektów. Skutek jest często taki, że zamiast walczyć z marnotrawstwem, tylko dokładamy sobie nowego – powołujemy do życia Teatr „MUDA”, który ma już scenariusz, ale musi jeszcze zatrudnić aktorów, przygotować inscenizację i finalnie zacząć grać. Teatr, który będzie grał sztukę jednego widza. Gra ją specjalnie dla niego i będzie grać tak długo, jak będzie on kupował bilety… A sama sztuka? Przekaz? Wartości? …ani nie wierzymy, ani do końca nie rozumiemy. Usłyszałem kiedyś takie zdanie, od pracownika Klienta, który miał odpowiadać za przepychanie ich systemu w dół:

„Jak ja mam kogoś do tego namawiać, jak sam widzę jak to u nas wygląda? Ile patologii my tu mamy, jak się prezentacje jedynie ładne robi i szyje wszystko, żeby na audycie dobrze wypaść… I jak ja mam teraz iść do dostawcy i kazać mu tego używać? I co ja mam mu za przykłady pokazać? Jak przekonywać do czegoś, w co sam do końca nie wierzę?”

Czy można inaczej? Moim zdaniem można. Przewaga pull nad push wydaje się być uniwersalna…

 

[sgmb id=”1″]